wtorek, 14 lipca 2015

Dzieci nie takie same


Każdy z nas był kiedyś dzieckiem. Wesołym, rozbrykanym, beztroskim. Czasami bardzo trudno w to uwierzyć. Zwłaszcza, kiedy codziennie rano, idąc do piekarni po świeże pieczywo, mija się tę samą staruszkę, która istnieje odkąd tylko pamiętamy. I od dekady wygląda dokładnie tak samo. Może włos bardziej posiwiał, może na twarzy ukazały się dodatkowe zmarszczki, których nie było. Zawsze jednak z tym dziecięcym błyskiem w oku.

Dlaczego z takim przerażeniem spoglądają na nas, młode pokolenie, które mianuje się przyszłością narodu? Zadając sobie te pytania, przerzucałam karty przeglądarki, by jak co dzień sprawdzić ,,co nowego w internetach’’. Facebook, Instagram, blog. Jeszcze tylko szybki look na wiadomości z kraju. Trochę polityki, szczypta skandalu,  nowinki ze świata sławnych i bogatych. I… bingo. Odpowiedź przyszła sama. Kiedyś tego nie było.

Często, patrząc na starsze osoby, zastanawiam się, jak wyglądało ich dzieciństwo? Czy było łatwiejsze? W dobie laptopów i tabletów, gdzie wszystko można zrobić on-line, prościej już być chyba nie mogło. Bardziej kolorowe? Czy coś może się równać z telewizją w jakości high definition? A jednak jest coś, co sprawia, że z uśmiechem na twarzy patrzy się w przeszłość.  Jednak co może o tym wiedzieć osoba, która dopiero co skończyła dwadzieścia lat? A jednak i ja mogę dorzucić tutaj swoje pięć groszy.


Zabawy w klasy, chowanego, berka, bieganie na podwórku tak długo, dopóki z okna nie dało się słyszeć głosu mamy wołającej na kolację – to było życie. Całodniowe oczekiwanie na wieczorynkę? Chyba każdy z nas wiedział, jaka bajka będzie emitowana danego dnia. Zadrapane kolana, strupy na łokciach – ,,do wesela się zagoi’’. Udany dzień? Udany był tylko wtedy, kiedy wracałeś do domu brudny od stóp do głów, a zatroskana rodzicielka znów załamała ręce na samą myśl o czekającym ją dopieraniu koszulek.

Gdzie się podziały czasy, w których nikt nie rywalizował o to, kto będzie miał najlepszego smartfona? A problemy? Jedynym problemem była deszczowa pogoda, która uniemożliwiała wyjście na zewnątrz. Nie martwiło nas kiepskie łącze wi-fi czy fakt, że rodziców nie było stać na najmodniejsze obuwie. Ubrania noszone po kuzynach kuzynów siostry męża matki idealnie spełniały swoją rolę, a rozklejające się, znoszone już trampki – klasyk. Pamiętam to, a Wy?


58 komentarzy:

  1. Dzieci nadal się bawią, tylko kiedy wracają do domu, zaczynają grać w grę. A każdy rodzic też czasami chce odpocząć i włączy dziecku bajkę.
    Uwielbiałam nosić ubrania po swojej siostrze ciotecznej, ponieważ zawsze były one takie ładne, inne niż moje. Dzieci dziś o czymś marzą, co mają inni, wtedy też tak było. Zbieranie karteczek, gniotki, czy właśnie trampki ;)
    Swoją drogą, odbiegając trochę od tematu, Internet z jednej strony daje nam takie możliwości rozwinięcia relacji międzyludzkich, a jednocześnie je zamyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci kiedy są w towarzystwie innych dzieci jeszcze umieją spędzać razem czas i się bawić. To przynajmniej zauważam u siebie na wsi. Nie wiem, jak wygląda życie w miastach pozbawionych takich ,,podwórek'' jakie znam ze swojego otoczenia. Dzieci się nie zmieniły, to przyzwyczajenia i styl życia uległo zmianie, a one próbują się dostosować. Gdyby smartfony nie istniały, pewnie dalej biegałyby po podwórkach i placach zabaw. Ja także zbierałam karteczki. Zawsze ta pierwsza była w brokacie i nie oddawałam jej.
      Internet to dobrodziejstwo. Wszystko jest dla ludzi jesli umie się z tego rozsądnie korzystać.

      Usuń
  2. Jejku przypomniały mi się te "podwórkowe" czasy. Miło powspominać :)
    rzeczywiście jak się zastanowić to teraz wszystko wygląda inaczej, ostatnio jechałam tramwajem w którym dziewczynka (maksymalnie 9 letnia) pisała sms na super odpicowanym telefonie. Ubrana oczywiście w najlepsze buty adidasa. Wszystko idzie do przodu i w sumie nie wiadomo czy to ddobrze czy źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, w czym tkwi wina. Bo przecież takie dzieci nie kupują sobie same odpicowanych telefonów, czy super ubrań. To pieniądze rodziców, a co nimi kieruje, kiedy decydują się na zakup? Może gdyby umieli powiedzieć ,,nie'', dzieci umiałyby docenić to, co mają.

      Usuń
  3. swego czasu przeczytałam wpis jednej z blogerek, że strasznie zacofani jesteśmy bo nie mieliśmy laptopów czy tabletów od małego. U mnie w domu komputer pojawił się kiedy miałam 13 lat, Internet trzy lata później. I nie żałuję.
    Może i to pokolenie ma łatwiej, bo wszystko od małego poznają, ale jakim kosztem? Brakuje prądu i panika, bo nie potrafi się znaleźć wiadomości do referatu w książkach, nie ma się pomysłu na spędzenie wolnego czasu. To strata, nie przywilej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie komputer pojawił się też bardzo późno. Ale doceniałam to, że rodzice kupili go za swoje ciężko zarobione pieniądze. Te pokolenie ma wszystko i przez to nie umie tego doceniać.

      Usuń
    2. to racja, im się to po prostu należy. u mnie we wsi jest dziewczyna, która w wieku 14lat potrafiła się rozpłakać w sklepie, bo miała do wyboru nowy telefon czy nowy aparat, a chciała oba...

      Usuń
    3. Nie zdziwiłabym się, gdyby w efekcie dostała i jedno, i drugie. Nie wiem, do czego to zmierza.

      Usuń
  4. Też pamiętam w dzieciństwie jak skakaliśmy w klasy, gumka do skakania, zabawa w bazy, w ganianego, w chowanego. Jazda na rolkach, na rowerze. Pofarte, stare koszulki, przetarte na kolanach spodnie, dziurawe buty. Tak się chodziło i nie było się czym wtedy przejmować. A później nagle dzieci stały się jakby "rzeczą na pokaz rodziców".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to dobitnie ujęłaś, mówiąc ,,na pokaz''. Ale poniekąd właśnie tak jest,. Bo jakby nie patrzeć - to rodzice kupują odpicowane komórki, ciuchy, buty. Ja tego nie miałam w dzieciństwie. Umiałam docenić każdy lumpek znaleziony przez mamę w sklepie z używaną odzieżą i cieszyłam się. A telefon? Swój pierwszy miałam w wieku 12 lat, w dodatku tzw. cegiełka.

      Usuń
    2. A rodzice nie tylko kupują ale i uczą dzieci by zamiast poczucia własnej wartości mierzyły swoją wartość tym, co mają... Jestem ciekawa co z tego pokolenia wyrośnie ;)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że nie dożyję tych czasów, choćby nie wiem, jakie aparatury próbowały utrzymać mnie przy życiu. Moje dzieciństwo było piękne, takie chcę je zapamiętać. A to, co dzieje się teraz - strach się bać.

      Usuń
    4. Mam nadzieję, że Tobie uda się wychować dzieci w takim dzieciństwie jakie sama miałaś :)

      Usuń
    5. Disneyowskie produkcje? Sama je do teraz oglądam. Chcę żeby moje dzieci (daj Boże, żebym je miała) wychowały się własnie na tych bajkach.

      Usuń
    6. Moi bracia przepadali za głupimi bajkami z Cartoon Network. Były ohydne.

      Usuń
    7. A takich kanałów to ja się doczekałam dopiero w wieku 13 lat. Wcześniej tylko bajki na kasecie. Teraz wracając do wspomnień z dzieciństwa zgrywam na CD wszystkie klasyki disneya.

      Usuń
    8. W internecie jest wszystko to nie wiem czy jest sens zgrywać to na CD :P Chyba, że przy okazji oglądasz i wracasz do wspomnień z dzieciństwa :D

      Usuń
    9. Chodzi o to, że lubię mieć to w użyciu na stałe. Nie przepadam za oglądaniem filmów na laptopie, wolę telewizję i dvd.

      Usuń
    10. Mogę wrzucić płytę do odtwarzacza, rozsiąść się w kanapie i oglądać to na dużym ekranie. Wygodnictwo :)

      Usuń
    11. Ja mam mały telewizor, ale faktycznie lepiej się na nim ogląda niż na laptopie. Niestety,ostatnio coś mi szwankuje więc jesteśmy z Ciachem zmuszeni i tak do oglądania filmów na komputerze.... Chociaż tyle, że naprawdę rzadko je oglądamy :)

      Usuń
    12. Wiem, że obecnie nie ma az tyle czasu na to, by koncentrowac się na czasie wolnym. Ale to są takie małe przyjemności :)

      Usuń
  5. Rywalizacji o smartfona może nie było, ale rywalizacja o najlepsze karteczki (takie do wpinania do segregatorów) albo o to kto miał więcej tazos była równie zaciekła jak ta dzisiejsza. Według mnie nie ma sensu demonizowanie dzisiejszego dzieciństwa i wybielanie naszego. Na podwórku zdarzały się różne rzeczy, nie tylko dobre (choć tych było na pewno zdecydowanie więcej). Bez względu na epokę, dziesięciolecie, aktualnie modne zabawki czy szerokość geograficzną, dzieciństwo ma w sobie tyle magii, że każdy do niego tęskni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jednak miałabym wybierać, to zdecydowanie wolę tę rywalizację o karteczki do segregatorów niż licytowanie się o to, kto ma najbardziej gadżeciarski sprzęt i wypasione ciuchy. Myślisz, że dzisiejsze dzieciaki będą tęsknić za swoim dzieciństwem, skoro jedyne co z niego wynoszą to lans?

      Usuń
  6. Chętnie wymieniłabym całą technologię na powrót do tamtych lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jak każdy. A właściwie każdy od rocznika 95' w dół. Może błędnie osądzam, ale sama będąc z 1995 roku uważam, że jestem tym ostatnim rocznikiem, który jeszcze kwalifikuje się do podwórkowego stylu życia.

      Usuń
    2. Wiele razy słyszałam, że właśnie roczniki od '96 są najgorsze. Muszę się zgodzić.

      Usuń
    3. W 96 jeszcze znajdą się ewenementy - sama mam brata w tym wieku. Aczkolwiek kolejne - nie mogę się nie zgodzić.

      Usuń
  7. Bardzo dobre pytanie, Molka. Wiesz, wydaje mi się, że kiedyś dzieciństwa były 'lepsze' (wybacz za to określenie, lecz inne nie przychodzi mi do głowy). Chociaż jeśli dłużej się nad tym zastanowić to uważam, że wszystko zależy od rodziców...jak wychowują dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsze to odpowiednie słowo w tej sytuacji. Jasne, może z perspektywy podwórkowych dzieci, to co się teraz dzieje wydaje nam się anarchią, ale masz rację. Inne podejście do wychowania także ma znaczenie.

      Usuń
  8. To rodzice odpowiadają za to, jakie dziecko będzie :) Jeśli dają mu odpowiedni przykład, to nie będzie rywalizowało o to, kto ma lepszego smartfona ani zwracało uwagi na to, w jak drogich ubraniach chodzą inni :) Według mnie, jeśli rodzice wychowują dziecko w odpowiedni sposób, to żadne skandale, kolorowe magazyny ani nic innego ich nie "zdeprawuje". Dorośli tak tylko się lubią tłumaczyć, że to nie ich wina, a świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc co tak naprawdę uległo metamorfozie? Podejście do życia? Wychowania? Czasy bardzo się zmieniły, to trzeba przyznać. To, co kiedyś uchodziło za luksus, dziś posiada każdy. Nic już nie jest niezwykłe. Wydaje mi się, że właśnie przez to dzieciństwo utraciło swoją magię.

      Usuń
  9. Ja też wymieniłabym technologię na wszystkie zabawy z czasów dzieciństwa. A teraz nawet nie widać dzieci na boisku, na ulicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam na wsi, więc u mnie jeszcze gdzieniegdzie widać. Aczkolwiek to już nie to samo, co było dekadę temu.

      Usuń
    2. Ja mieszkam na obrzeżach miasta. Oj tak, masz sporo racji, ja pamiętam jak byłam w podstawówce to praktycznie nikt z moim znajomych nie miał komputera więc dzieci z nudów wychodziły na plac zabaw, żeby się z sobą bawić.

      Usuń
    3. I dzieci były może nawet bardziej wesołe. Bawiły się, lubiły, nawet gdy inne było biedniejsze. A teraz dzieci są takie nieszczęśliwe.

      Usuń
    4. Wiesz, często mi się wydaje, że też dużo robi presja otoczenia. Pogoń za nauką, pracą, pieniądzem ...

      Usuń
    5. Jasne, być może coś w tym jest. Może nie chodzi o samą pogoń za nauką i pieniądzem, bo kiedyś też to było. Chodzi raczej o podejście do tych kwestii.

      Usuń
    6. Znaczy wiesz, coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że pogoń za nauką i pieniądzem to też pogoń za własnymi marzeniami niestety :/

      Usuń
    7. Często właśnie tak jest. Zmieniają się sposoby postrzegania świata. Człowiek chce więcej i więcej.

      Usuń
  10. Na szczęście mieszkam na wsi i widzę, jak dzieciaki do późnego wieczora jeżdżą na rowerach obok mojego domu, grają w piłkę, bawią się w berka i chowanego. Kaleczą sobie kolana, zdzierają łokcie. Czuję, że to prawdziwe dzieciństwo jeszcze u nas funkcjonuje, aczkolwiek no zmienia się to z momentem pójścia do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także mieszkam na wsi, więc to widzę, choć to coraz rzadszy widok. A szkoła, która jeszcze u mnie funkcjonuje, zmieniła się wraz z momentem, jak opuściłam jej mury, by iść do liceum. Byłam tam ostatnio zobaczyć z ciekawości i przeraziłam się.

      Usuń
  11. Jak się bardzo cieszę, że mogłam się załapać do dzieciństwa bez tej "wielkiej technologii" jako rocznik '94, spędzałam całe dnie na dworze, grając w gumę do grania, skacząc na skakance, grając w siatkówkę przez trzepak albo wysokie drabinki ,bawiąc się w chowanego, w baba Jaga patrzy, chętnie wróciłabym do tamtych czasów, naprawdę są warte wspomnień i cenne.
    Teraz faktycznie widok dzieci na dworze to niecodzienny widok, teraz tylko prześcigają się w tym, kto ma więcej znajomych na facebooku, kto osiąga lepsze wyniki w grach internetowych i oczywiście kto ma lepsze gadżety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja jestem rocznik 95. Chyba ostatni z tych ''normalnych''. Latałam po dworze, miałam zdarte łokcie kolana, ale to było cudowne. A dzieci były wesołe, uśmiechnięte, nawet jeśli nie miały jeszcze zębów :)

      Usuń
  12. wiesz no, z jednej strony trzeba iść z duchem czasu, z drugiej wypadałoby trochę zachować dystansu do tej całej technologii. tak się teraz wystrzegamy że dzieci mają komputery, laptopy itp, a my nie mieliśmy, ale nie dlatego nie mieliśmy że nie chcieliśmy, tylko, że ich nie było wówczas, a gdyby były to i pewnie my bylibyśmy na nich wychowywani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież wszystko jest dla ludzi. Nie neguję posiadania smartfonów, tabletów, laptopów, niech mają, nie zazdroszczę im tego wcale. Zmieniły się tylko wartości i to, z jakim stosunkiem się do tych rzeczy podchodzi.

      Usuń
    2. To fakt, wydaje mi się, że kiedyś wszystko było łatwiejsze :)

      Usuń
    3. Łatwiejsze, bo nie opierało się na rywalizacji. Może życie było wtedy bardziej fair w stosunku do nas.

      Usuń
  13. Niestety, to jest cena, którą płacimy za tak zwany postęp. Za cywilizację. Dostajemy wiele, nasze życie jest, jakby nie patrzeć, ułatwione...ale jednocześnie coś tracimy. Pewne imponderabilia, bo to głównie one, ulotne, nie pasują do naszego świata, który pędzi i mówi o konkrecie. Coś za coś. Także, jeśli chodzi o dzieciństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat przewidział postęp. Tak jak przewidział, że kiedyś powstanie żarówka, samochód, nawet komputer. Pierwotnie miały one służyć czemuś dobremu - i w gruncie rzeczy tak jest. Bo wszystko co daje nam postęp, jest dla nas, mamy z tego korzystać. Jednak we wszystkim trzeba znać umiar. A jeśli pozwalamy by ta sfera nami władała, to my mamy problem, a nie ludzie, którzy to wymyślili.

      Usuń
  14. Wdałam się kiedyś w dyskusję ze znajomą na temat dzieci XXI wieku, które zamiast zabawy przed blokiem spędzają czas przed komputerem/telewizorem/tabletem. I mnie było w to ciężko uwierzyć, bo ja na szarym osiedlu spędziłam całe życie i u mnie dalej na placach zabaw jest pełno dzieci, które grają w piłkę, w klasy, skaczą na skakankach czy bawią się w berka... Tak samo jak ja kiedyś ustawiają się w kilka osób pod oknem i wszyscy krzyczą "mamooo!". A później zaczęłam pracować z dziećmi... z dwulatką, która zamiast rysować biegła na komputer. Zamiast biegać po dworze - oglądała bajki. Z pięciolatką, która jak zaczarowana siedziała przed telewizorem. To były miesiące ciężkiej pracy, żeby dziecko na słowo "komputer" nie reagowało, a zamiast tego uśmiechało się szeroko jak ktoś mówi "książka" czy "spacer". Dorośli XXI wieku narzekają na dzieci, którym ucieka dzieciństwo... a to przecież nie wina dzieci a rodziców. Nami się zajmowali, nam kazali wyjść na dwór, bo ładna pogoda to szkoda siedzieć w domu. Dzisiaj mama daje dziecku smartfona z włączoną bajką, żeby mieć dziesięć minut ciszy. Znam mnóstwo takich "matek", wątpliwe nazewnictwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dużo racji. No i znasz to z pracy. Ja także wychowałam się na osiedlu. Bieganie za piłką, zabawa w klasy - to były piękne czasy. I tych czasów teraz mi brakuje. Może gdzieniegdzie jeszcze widac dzieciaki goniące za sobą, ale lada chwila i to przeminie. Zaraz po tym, jak blokowiska zamienią się w centra handlowe. Z przerażeniem patrzę w przyszłość, nie wiem, co może zgotować...
      Jeśli zaś chodzi o rodziców, zastanawiam się, gdzie się podziała prawdziwa ich rola. Wymieniają swoje rodzicielstwo na bajki, komputery, bo chcą odpocząc. Ale nawet taki błahy przykład: nie wiem jak Ty, ale ja wychowałam się na polu, gdzie jadłam owoce prosto z drzew i krzewów. Teraz matki dokładnie czyszczą owoce, żeby dziecku nie zaszkodziły. Robią z nich takie sierotki.

      Usuń
  15. Czasy się zmieniają i to bardzo. Czasem to boli. Nie chodzi mi tutaj o jakąkolwiek zazdrość, ale kiedyś było inaczej. Z medycznego punktu widzenia nawet lepiej! Dzieci nie miały komputerów i nie psuły sobie wzroku. Wystarczy popatrzeć na to, jak rodzice ubierają swoje pociechy. Jak każdy się ubiera. (Nawet ja!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniło się życie, zmienił się i kanon. Ubierasz się tak, bo chcesz się w niego wpisać. Jesz to, ponieważ, wszyscy to jedzą. To jak z oglądaniem seriali. Widzisz jeden odcinek, potem chcesz kolejnych.

      Usuń
  16. A ja nie miałam takiego dzieciństwa. Czy żałuję? Totalnie nie. Miałam cudowne dzieciństwo spędzone w gronie najbliższych przyjaciół, których była garstka. Miałam dom, na odludziu, niewielu sąsiadów dookoła, świetna okolica i zero blokowisk czy szarych osiedli, dobrzy ludzie, świetni sąsiedzi, ulica z jednej strony, z drugiej las, niewielki, trochę pól. Nie miałam towarzystwa do gier, do gry w piłkę, nie miałam okazji do kurzenia się, brudzenia. Byłam spokojnym dzieckiem, uśmiechniętym, spontanicznym, nie nosiłam ciuchów po starszych kuzynach. Lubiłam grać w gry na komputerze, lubiłam oglądać telewizję, nie oszczędzali mi. Nie spędzałam tak całych dni, ale jednak. Nie wyszło mi to na złe. Jestem już dorosłą, dojrzałą osobą, która jest zadowolona ze swojego życia, którą żadne zło w dzieciństwie nie spotkało, mimo że tego nie przeżyłam. Smutne? W ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy miał inne dzieciństwo. Jeżeli jednak cieszysz się z Twojego, nie można jemu nic zarzucić, że tak wyglądało. W końcu to Twoje życie. Poniekąd nie należy porównywać się, jakbyśmy wszyscy byli tacy sami. Musiałam jednak zauwazyć, że kiedyś to życie wyglądało całkiem inaczej.

      Usuń
  17. Jasne, że pamiętam! ;) Całkiem niedawno, podczas ulewy, przypomniałem sobie, że deszcz był największą możliwą tragedią dzieciństwa ;) Dzisiaj dzieciaki wpatrzone w tablety i laptopy nawet nie zwracają uwagi na to jaka jest pogoda za oknem... Ale myślę, że to się niedługo zmieni. Urządzenia elektroniczne za parę lat pójdą w odstawkę - znudzą się ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedią - owszem. Chyba, że umiało się tę tragedię wykorzystać na własną korzyść. O ile miało się kalosze. To były najlepsze czasy pod słońcem - nawet w deszczu.

      Usuń

Moje wpisy na tym blogu to nic innego jak efekt rozważań i rozmyślań na dane tematy. Cieszę się, kiedy inni czytelnicy dzielą się ze mną swoimi spostrzeżeniami, uwagami i doświadczeniami oraz gdy mogę z nimi dyskutować zarówno o banalnych jak i poważniejszych kwestiach, dlatego bardzo ucieszy mnie, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Obserwatorzy

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.