Wiosno, czy to ty?


Rozpoczął się kwiecień. Czwarty z dwunastu, ale dla mnie jeden z moich ulubionych miesięcy, zaraz obok maja. Po tym, jak bardzo zawiodłam się nadejściem wiosny, która powitała nas ulewami i wichurami (a tak jest obecnie przynajmniej w mojej części kraju), dalej wierzę, że być może ów kwiecień pokaże się z nieco lepszej strony. Choć jak to się zwykło mówić kwiecień-plecień. A i śniegu trochę u mnie spadło. Czyżby zapowiadały się białe święta?

Nie mogę jednak narzekać. Odtąd teoretycznie pożegnaliśmy zimę (jak to wygląda w praktyce, odpowiedzcie sobie sami), a razem z nią puchowe kurtki, czapki i szaliki. Poranki jednak nadal bywają chłodne, a że zmarzluch ze mnie, jakich mało, nie rezygnuję z wszelkich ocieplaczy. Nawet jeśli odbywa się to kosztem porównania mnie do ludzika rodem z reklamy opon samochodowych Michelin. On z pewnością nie skarży się, że mu zimno. Uroczy jest, nie sądzicie?

Wraz z nadejściem budzącej się do życia pory roku rozpoczyna się okres porządkowania mieszkań, wymiany garderoby na wiosenną, pielenia i obsiewania ogródków. Akcję Wielkie Sprzątanie czas zacząć. Robienie porządków ma jednak nie tylko wymiar czysto fizyczny. Nie chodzi przecież o zwykłe ścieranie kurzu z półek, czy wyrywanie chwastów. Dla wielu z nas rytuał wiosennego sprzątania ma zasadniczo głębsze znaczenie. Sprzątamy, by przygotować się chociażby do świąt wielkanocnych. Chcemy wymieść z naszych mieszkań pozostałości smutnych zimowych dni, wewnętrznych rozdarć i depresji spowodowanej temperaturą poniżej zera. Pragniemy poczuć świeżość i ożywczość.

Za co kocham wiosnę? Za pąki kwiatów i świergocące za oknem ptaki. Myśl o tym, że dni stają się coraz dłuższe zdecydowanie poprawia mi humor. Mimo że pogoda nas nie rozpieszcza, a wręcz przeciwnie, to jednak każdy promień słońca maluje na mojej twarzy szczery i szeroki uśmiech. Nie, w tym roku nie mam zamiaru narzekać na to, że gorąco, że praży, że upał, że duszno. Rozpoczyna się ten okres, kiedy postanawiamy (który to już raz?) wdrożyć nasze plany w życie. Swoją drogą ciekawym jest fakt, jak często znajdujemy powód, by przygotować sobie listę must do, tylko po to aby urozmaicić sobie prozaiczność dnia codziennego, tak, by kolejny rozpoczynający się miesiąc stał się zaczątkiem czegoś nowego.

Wiosna to metafora odrodzenia. Tak jawi się w wielu kulturach. Nic dziwnego. Po zimie, która przede wszystkim kojarzy się z uśpieniem, być może i umieraniem, nastaje czas narodzin. Topnieje śnieg, a spod puchowej kołderki wyłaniają się krokusy i przebiśniegi. W tym roku odnoszę jednak wrażenie, że Wiosna spiskowała z Zimą i zrobiła nas w konia, bambuko, balona. Wystrychnęła na dudka. Możliwości, co nie miara. Wiosno, gdzie się skryłaś?




47 komentarze:

  1. Uwielabim jak wszystko odżywia! SW moim regionie też jest tak brzydko i snieg też padał.. mam nadzieję, że szybko się ocepli, bo akurat wczoraj zepsuł mi się zamek od kurtki zimowej, a zmarźluch ze mnie jakich mało! -.-'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyroda w teorii już powinna narodzić się na nowo. Ja także jestem zmarzluchem, więc rozumiem Twój ból. A już miałam chrapkę na wiosenną kurtkę.

      Usuń
    2. To nie było tak, że ja go celowo zniszczyłam, nie. Ja chciałam coś dalej z tym szkicem robić, ale zamiast arcydzieła wyszło gówno.

      Usuń
    3. Ja uważam inaczej. Uważam, że było piękne.

      Usuń
  2. Bardzo dobrze napisane! Ostatnio (wczoraj) idąc w ulewie, pomyślałam sobie: 'nich już będzie cieplej'! Dodatkowo takie podmuchy wiatru wczoraj były, że po prostu szkoda słów. Aczkolwiek dzisiaj jest lepiej, nie ma już takiego wiatru i tak akurat. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te podmuchy wiatry to chyba w całej części kraju. Nie da się ukryć, że zasiały naprawdę spore zniszczenia. Niech już będzie cieplej, właśnie!

      Usuń
    2. Dokladnie. Mam już dosyc tej zmiennej pogody.

      Usuń
    3. Ja nie amm dosyć samej pogody, a faktu, że nie mam bladego pojęcia, jak się ubierać. Najpierw uderzy mróz, a za kilka minut świeci słońce.

      Usuń
  3. Będzie więcej słońca, będzie ciepło, będzie super. Zimy nie lubiłem, nie lubię i raczej nie polubię. Bo co takiego fajnego jest w minusowych temperaturach i chodzeniu w GRUBYCH kurtkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie super. Dokładnie tak, jak mówisz. Ja nie lubię zimy z wielu względów, również osobistych, ale trzeba sobie dawać radę. Jednak noszenie grubych kurtek zdeydowanie nie leży w mojej naturze, a jestem do tego zmuszona.

      Usuń
    2. Właściwie jak nie lubi się zimy, to można olać wszystko i wyjechać tam, gdzie akurat jest ciepełko. Zapomnieć o wszystkim, cieszyć się wolnością. Wiele razy takie pomysły chodziły mi po głowie i to nie tylko podczas tegorocznej zimy.

      Usuń
    3. Jak kogoś nie stać, to sobie nie wyjedzie. Smutna prawda. Zresztą niemożnaot tak rzucić wszystkich obowiązków i sobie wyjechać.

      Usuń
    4. Czemu uważasz, że nie można wszystkiego ot tak rzucić? To nie jest chyba takie trudne.

      Usuń
    5. Bo nie tak łatwo odejść od obowiązków i tego, co jest ważne tylko dla chwili zapomnienia,

      Usuń
  4. W wiośnie najbardziej podoba mi się to jak ona odżywa, a nie powiem, według mnie deszcz to tej pory roku nawet pasuję. Mam ochotę właśnie wtedy iść do ogródka moich dziadków (no i właśnie wtedy się nie da xD). Ta wiosna zapowiada się na zupełnie inna niż zwykle, nową wiosnę! :)
    Ale czy tylko ja nie biorę się w tym okresie za słynne "wiosenne porządki"? Czy tylko ja nie posiadam 10 szaf czy worków w ubraniami i każdy przypisany danej porze roku? Oh chyba tak. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna już powinna odżyć. Tymczasem zastanawiam się, gdzie właściwie się podziewa. Obawiam się, że musimy uzbroić się w cierpliwość, żeby doczekać się tej prawdziwej wiosny.
      Wiosenne porządki nie dotyczą Ciebie? A to ciekawe :)

      Usuń
  5. Będę Cię sprawdzać czy nie narzekasz na upał :P Ja kocham upały, zwłaszcza te 30stopniowe! Naprawdę! A po nich są takie świetne burze :D
    A taki śnieg... szaro, zimno... Obie jesteśmy ciepłolubne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeżeli miałabym się roztopić, słówka nie pisnę. Ale niech już będzie ciepło. Czy proszę o tak wiele? Ciepłolubni tak mają. Wolę się pocić w upale 30 stopni, niż przymarzać...

      Usuń
    2. Doskonale wiem o czym mówisz :)

      Usuń
    3. Wcale się nie dziwię, w końcu tak samo jak ja, ciągnie Cię do upałów. Chciałabym, żeby w tejchwili właśnie słoneczko przygrzewało, ponieważ chłod przyprawia mnie o depresję.

      Usuń
    4. Mi akurat teraz jest ciepło, bo jak to wieczorem bywa, zdąży się już nieco zagrzać :D Ale masz rację - też zaczyna mi już brakować gorących lipcowych wieczorów, w które wszystko na zewnątrz woła: "przyjdź" :)

      Usuń
    5. I mam jeszcze jedno techniczne pytanie do Ciebie :) Z jakiego szablonu korzystasz? :) Chodzi mi o to, że jak wchodzi się do Ciebie to wyświetlają się ostatnie posty w kafelkach, ale nie ma problemu z długim ładowaniem się bloga i funkcją komentowania. Chciałabym od Ciebie "podkraść" ten szablon :)

      Usuń
    6. Jasne, czekajmy, bo te dni na pewno wkrótce nastaną. Ciepełko na każdym kroku :)
      PS. Ja korzystam z szablonu html'owego, po prostu trzeba wkleić kod i szablon sam się ustawia taki.

      Usuń
    7. Widziałam, że ma być już pod koniec tego tygodnia ponad 20 stopni na termometrach tylko niestety ma być też deszczowo :(
      Ożeszek, poinstruowałabyś mnie szczegółowiej? :D

      Usuń
    8. Zaraz Ci napiszę, co i jak :)

      Usuń
  6. To dziwne, ale bardzo lubię wiosenne porządki. Wprowadzają coś świeżego do naszego życia i aż chce się działać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Tego słowa potrzebujemy ,,świeżość'', zdecydowanie. Nawet jeżeli te porządki są czasochłonne, to jednak dobrze wstawić bukiet tulipanów do świeżo umytego wazonu, który zimą zalega gdzieś na dnie szafy :)

      Usuń
  7. Ja nie wiem co ta pogoda sobie z nas żarty jakieś stroi. Jeśli to czyta, to niech wie, że to wcale ale wcale śmieszne nie jest, a prima aprilis to wczoraj było, o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! A już tym bardziej jak są takie skoki temperatur i raz ciepło, a raz gorąco. Co to... menopauza?

      Usuń
  8. Ja mimo tej bieli za oknem i chłodu czuję wiosnę. Po prostu jakoś tak wewnętrznie. Mam nadzieję, że w każdym z nas taka jej odsłona zagości z czasem i pozostanie jak najdłużej. Na piękną pogodę przyjdzie jeszcze czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może nie chce zbyt szybko nadejść. by potem zaskoczyć nas znienacka falą ożywienia natury :)

      Usuń
  9. Wiosna się pojawiła i zrobiła zamęt w mojej głowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Jak dla mnie to nawet nie jest wiosna. Nie przy takiej pogodzie.

      Usuń
  10. Dziwi mnie to zdziwienie ludzi na śnieg w kwietniu. Owszem, człowiekowi kojarzy się miło, kiedy wszystko się budzi do życia... ale w kwietni zawsze jest taka pogoda. Ot, taka specyfika tego miesiąca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W marcu jak w garncu, a kwiecień-plecień, ale chyba każdy już ma w swojej głowie wyrobiony obraz takiego kwietnia, gdzie jak sama nazwa wskazuje - wszystko kwitnie, a nie zostaje zasypane śniegiem.

      Usuń
    2. Obraz w głowie, który sami stworzyliśmy.

      Usuń
    3. Poniekąd. Dlatego czujemy się zawiedzeni, że ten obraz nie spełnianaszych oczekiwań.

      Usuń
  11. Ja nadal czekam,że któregoś dnia(mam nadzieję,że jak najszybciej)na termometrze znowu pojawi się 15 stopni.Więcej mi nie potrzeba;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja potrzebowałabym trochę ponad 20. Niestety moje zdrowie nie pozwala mi na zamarzanie, bardzo źle znoszę chłód.

      Usuń
  12. Kwiecień to jakby "mój miesiąc" bo na jego początku się rodziłam. Zawsze więc czułam się bardzo kwietniowa, nawet, jak była to taka trudna wiosna, zimowa wręcz i kapryśna. Właśnie trochę jak ja. Ponoć, gdy 25 lat temu przyszłam na świat też najpierw była śnieżna zawieja, potem piękne słońce, potem grad...tradycja więc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszłaś na świat w takich zawirowaniach pogody? Jeżeli Twój charakter też taki jest, to znaczy, że bardzo trafnie nakreślił Cię charakter miesiąca :)

      Usuń
  13. Mnie na szczęście wiosna już trochę rozpieściła, dwa tygodnie marca były słoneczne, ciepłe i po prostu przepiękne. Ale nawet teraz, kiedy naprzemiennie pada śnieg z deszczem, czuję się lepiej niż zimą. Również uwielbiam wiosnę. Wszystko wokół budzi się do życia, zresztą podobnie jak ja. Już się nie mogę doczekać, gdy wszystko zakwitnie i odkurzę rower, by wybrać się na pierwszą wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - ,,były''. U mnie także przebłyskiwało słońce, ale co z tego, skoro zaraz spadł deszcz? Każdy chyba uwielbia wiosnę. Nie da się nie odżywać razem z nią, ale kiedy ona śpi... to co nam pozostaje?

      Usuń
  14. Ja cały czas się łudzę, że ona niedługo nadejdzie i już zimno na dobre się z nami pożegna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja. Mam dosć zimy, chłodu, moja skóra bardzo kiepsko to znosi.

      Usuń
  15. Uwielbiam wiosnę. Jeszcze w marcu poczyniłam porządki, z czego jestem bardzo zadowolona. Uzupełniam wiosenną garderobę - nowy płaszcz i trampki już są. Pozostaje tylko poczekać na cieplejsze dni i ruszyć przed siebie, może nawet rowerem :D
    Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także sprzątałam. Swoją drogą sprzątam zawsze, ale przed wiosną te porządki są jakieś takie dokładniejsze. Być może dlatego, że przygotowujemy się na coś nowego, co ma przyjśc razem z promieniami słońca, jasnym niebem etc.

      Usuń

Obserwatorzy