Dwudziestka


Dokładnie dwadzieścia lat temu o godzinie szesnastej pięćdziesiąt pięć na świat przyszła dziewczynka.  Była śliczna i urocza (ach, to samouwielbienie). Maleństwo miało być chłopcem, ale nikt nie przewidział, że już od urodzenia będzie robić swoim rodzicom takie psikusy. Przygotowany wcześniej pokoik na przyjście Michała musiał ustąpić miejsca… Michalinie.

Michalina - imię żeńskie pochodzenia hebrajskiego, żeński odpowiednik imienia Michał. Oznacza "któż [jest] jak Bóg". W średniowieczu notowano jako żeński odpowiednik Michała formę Michaelis, zdrobniale - Michałka.

Michasia lub Misia. Zwał jak zwał. Rosłam jak na drożdżach. Zadawałam dużo pytań, z początku tylko gaworząc, sygnalizując o swoich potrzebach. Byłam (i nadal jestem) ciekawa świata i tajemnic, jakie w sobie skrywa. Wszystkiego musiałam dotknąć, powąchać, spróbować. A kiedy poszłam do przedszkola, nie płakałam, jak inne dzieci. Siedziałam w kącie, bawiąc się pluszowym misiem. Lubiłam przebywać sama i obserwować otaczające mnie środowisko rówieśników.

Michalina ma doskonałą pamięć, jest średnio ciekawa. Gdy się do kogoś przywiązuje, to na długo, albo nawet na zawsze. Dlatego przejawia wiele ostrożności i rezerwy przy wyborze. Nieraz przez długie lata czeka na księcia z bajki. Nie wygłasza moralizatorskich mów, nie robi wyrzutów, jej zachowanie cechuje godność, wierność, poszanowanie przyjętych zobowiązań.

Szkoła od zawsze była dla mnie przedstawieniem. Spektakl, w którym trzeba dobrze wczuć się w swoją rolę – rolę klasowego kujona. Ale nie przeszkadzało mi to. Starałam się być wzorową uczennicą. Nawet jeśli miała na tym cierpieć towarzyska strona mojego życia. Do domu przynosiłam same piątki i pochwały. Moją pierwszą jedynkę z biologii (sprawdzian z mitozy i mejozy) przeżywałam przez cały tydzień, płacząc jakby umarło ukochane zwierzątko. Ocenę jednak poprawiłam, więc do apokalipsy nie doszło. Proroctwa się nie ziściły.

Ciężko przeżywa zdradę lub porzucenie, gdyż jest wrażliwa na porażki. Jest pełna rezerwy, co nie wyklucza porywów zmysłów. Trzeba dobrze ją poznać, by jej nie zranić, czy nie dotknąć. Prezentuje dość nietypowy zestaw cech, co powoduje, że jest prawdziwą zagadką dla swojego otoczenia, którą można rozgryzać nieraz nawet przez całe życie, a i tak nie zgłębi się do końca jej złożonej osobowości. Nie lubi wyjaśniać zawiłości swojego charakteru, pragnie by książę z bajki zrozumiał ją w pół słowa... Powinna uświadomić sobie własną wartość.

Dla wielu bywam zagadką. Skryty charakter powoduje, że niełatwo rozgryźć drzemiące we mnie emocje (a nieliczni próbowali). Wieloletnia praca nad samą sobą spowodowała, że z łatwością przywdziewam maskę, robiąc dobra minę, do złej gry. Dopiero w samotności uzewnętrzniam to, co w sobie noszę, krzycząc w przyciśniętą do twarzy poduszkę. Ale przecież oficjalnie nikt o tym nie wie. Michaliny mają to do siebie, że są nieśmiałe, ciche i zamknięte. Z dystansem podchodzą do ludzi. Ale kiedy już komuś zaufają, z reguły ten ,,ktoś'' staje się ich przyjacielem na dobre i na złe.

Dziś skończyłam dwadzieścia lat. Czy to dużo? Niektórzy powiedzą już, inni że dopiero. A ja? Nie wiem, pod którym stanowiskiem się podpisuję. Dwudziesty post na dwudzieste urodziny. Zbieg okoliczności? To nie było przemyślane, ale nie wierzę w przypadki. Nie chcę smucić się faktem, że teoretycznie dobiegła końca moja nastoletniość, bo w praktyce mam zamiar być nastolatką jeszcze długi czas.
 

85 komentarze:

  1. Ja cały czas mam osiemnaście lat :) Urodziny to dobry moment na podsumowanie swojego życia i wyciągnięcia z niego wniosków. Każdy człowiek jest swojego rodzaju zagadką, którą inni próbują rozgryźć. Ukrywanie się za maskami nie jest rozwiązaniem. Nie lepiej po prostu pokazać swoją prawdziwą twarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na swojej dwudziestce chciałabym się zatrzymać. To taka ładna liczba :) A jeśli chodzi o przywdziewanie masek - to już taka część mnie. Czy lepiej być sobą? Jasne, że lepiej, ale nie zawsze chciałabym uzewnętrzniac swoje emocje.

      Usuń
    2. Ja tam wolę czuć się jak nastolatek, więc zostałem przy osiemnastce. Zresztą mówi się, że faceci to wieczne dzieci :) Maski czasem się przydają, ale nie można z nimi przesadzać, by samemu się w tym wszystkim nie pogubić.

      Usuń
    3. Faceci to większe dzieci i chyba coraz bardziej się w tym utwierdzam :)
      Maski są czasami potrzebne, bo nie zawsze chcemy by ludzie litowali się nad nami na każdym kroku, kiedy jest nam smutno. Z drugiej strony chcemy pokazać, że jesteśmy silni.

      Usuń
    4. Gdy ktoś nosi maskę, to trudno innym ludziom jest tą osobę poznać. Maski skrywają wiele rzeczy.

      Usuń
    5. A co z przesadną otwartością i bezpośredniością? We wszystkim trzeba znać umiar :)

      Usuń
  2. Michalina - śliczne imię. Mogłabym tak nazwać jedną ze swoich córek.
    Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze - spełnienia marzeń, dużo radości, uśmiechu i miłości, sukcesów, abyś zawsze robiła to, co kochasz i zawsze była sobą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Jeżeli kiedyś będziesz miała córkę, śmiało pożycz to imię.
      Dziękuję! Miło, że nawet bloggerzy potrafią składac takie ładne życzenia :)

      Usuń
    2. Mówię samą prawdę. To nasza taka blogowa rodzina, albo społeczność, jak kto woli :)

      Usuń
  3. Sto lat, sto lat! Dużo uśmiechu, radości, miłości i codziennej życzliwości :)
    Ciekawy blog, bardzo ładna grafika - na pewno będę tutaj zaglądać.

    Pozdrawiam serdecznie,

    http://www.surrealbutnice.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. O codzienną życzliwość niełatwo, więc doceniam to :)

      Usuń
  4. Wszystkiego najlepszego moja rówieśniczko :) Masz bardzo ładne imię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten dwudziesty wiek. Ciekawe, jaki będzie. Dziękuję :)

      Usuń
    2. Oby jak najlepszy ! :)

      Usuń
    3. Na to także liczę!

      Usuń
  5. Ostatnie zdanie bardzo mi się spodobało i mam nadzieje, że gdy przyjdą moje 20 urodziny bede miała takie same podejście.
    Wszystkiego najlepszego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba patrzeć i myślec pozytywnie, nawet jeśli nic dokoła nie wskazuje na to, by tak było :) dziękuję bardzo!

      Usuń
  6. Ja w tym roku również skończyłam dwadzieścia lat, ale zbyt dużej zmiany nie odczułam. W zasadzie nawet cieszyłam się na zakończenie nastoletniości :)
    Michalina... wyjątkowe imię i dosyć rzadkie :) Szczęściara!
    No więc, Michalino, życzę Ci, żeby ten "dorosły" świat tuż po nastoletniości niczym Cię nie rozczarował. Życzę Ci spełnienia wszelkich marzeń, szalonych przygód, odkrywania tajemnic świata i ludzi, którym będziesz potrafiła zaufać :) Żyj nam nawet i dwieście lat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolega uprzedzał mnie, że w dniu dwudziestych urodzin będę miała taką depresję, że się nie pozbieram. Ale nie odczułam niczego poza faktem, że to już nie nastoletniość.
      Bardzo dziękuję za życzenia. Nie wiem, czy chciałabym przeżyć dwieście lat podtrzymywana przez aparaturę, która zrobi za mnie wszystko :) aczkolwiek widzieć, jak młode pokolenie niszczy tradycję i obyczaje? No to byłoby ciekawe :)

      Usuń
  7. Wszystkiego najlepszego! Żyj i bądź sobą jak najdłużej, Michalino :)

    "Dla wielu bywam zagadką. Skryty charakter powoduje, że niełatwo rozgryźć drzemiące we mnie emocje (a nieliczni próbowali). Wieloletnia praca nad samą sobą spowodowała, że z łatwością przywdziewam maskę, robiąc dobra minę, do złej gry. Dopiero w samotności uzewnętrzniam to, co w sobie noszę, krzycząc w przyciśniętą do twarzy poduszkę. Ale przecież oficjalnie nikt o tym nie wie. Michaliny mają to do siebie, że są nieśmiałe, ciche i zamknięte. Z dystansem podchodzą do ludzi. Ale kiedy już komuś zaufają, z reguły ten ,,ktoś'' staje się ich przyjacielem na dobre i na złe." - o dziwo do niedawna miałam tak samo. Teraz już uczę się mówi otwarcie o swoich uczuciach :)

    Na moje 17 urodziny (2 września 2014) napisałam bardzo podobną notkę :) Aż mi się przypomniały urodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Czy mówienie otwarcie o swoich odczuciach jest łatwe? Ciągle się tego uczę.

      Usuń
  8. Za duża otwartość też nie jest dobra. Gdy otworzysz się za mocno na/dla innego człowieka, to później możesz tego żałować. Najważniejsze jest znaleźć równowagę między tym wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak znaleźć tę równowagę? Nigdy nie możesz być pewny, czy to, co robisz nie jest przesadne. Dlatego bezpieczniej nosić maski.

      Usuń
  9. By nie-przypadków stało się zadość, życzę Ci by w ciągu najbliższego roku spełniło się Twoich kolejnych 20 marzeń i po dwudziestokroć wszystkiego najlepszego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Tyle tych dwudziestek :)

      Usuń
    2. Ogółem to chyba pierwszy post, w którym się tak uzewnętrzniłaś :)
      Znałam kiedyś, chociaż głównie z widzenia, pewną Michalinę i wydawała mi się właśnie taka poważna a zarazem skryta. Ale jaka była z niej laska :D Miała taką klasę :D 17 lat a styl jak 30-latka ichodzi mi o taki naprawdę dobry gust :) Zazdrościłam jej tego nieskazitelnego wyglądu :)

      Usuń
    3. Tak, z reguły nie piszę o sobie, bo... nie lubię o sobie najzwyczajniej w świecie mówić :) a wiesz, może nawet mnie znałaś? ;) też mam taki styl, więc wołają na mnie staro-młoda, bo mam gust i zachowuję się jak dorosła pani, a mam urodę dziecka :)

      Usuń
    4. Jesteś z innego miasta ;p To niemożliwe :P
      Ale to potwierdza fakt, że imiona mogą mieć jakieś ukryte znaczenie :)

      Usuń
    5. Jednak tak. Dziwnym trafem, czytając właśnie znaczenie swojego imienia zauważyłam, jak wiele jest tych aspektów, które się powielają, zgadzają, które mają odzwierciedlenie w moim życiu. To świadczy o tym, że jednak nadawanie imion nie jest takim obojętnym procesem :)

      Usuń
    6. Ja zauważyłam to wprawdzie nie na podstawie znaczenia własnego imienia, ale raczej na obserwacjach. Wiele Karolin jest zakłamane, wiele Justyn jest wiecznie uśmiechniętych itp :P

      Usuń
    7. Dokładnie tak. Imion mają jakąś magiczną moc. Nie tylko nadają tożsamość, ale także uzupełniają nasze charaktery. Swoją drogą ciekawe, jak to się dzieje, że ktoś o imieniu Krzyś, nie byłby tą samą osobą, nosząc imię Marcin :)

      Usuń
    8. Tego w sumie nie wiadomo czy byłby czy nie byłby :D Nie da się tego sprawdzić :D

      Usuń
    9. Można sobie tak pomyśleć. Ale musisz przyznac, że jednak mamy w sobie taki nawyk odbijania wszystkiego co przeczytamy w horoskopach, czy innych tego typu bzdetach, na naszym życiu myśląc ,,no, zgadza się''.

      Usuń
    10. Miałam tak kiedyś :P Ale od jakiegoś czasu unikam horoskopów bo w nie nie wierzę :P

      Usuń
    11. Ja oczywiście też nie. Powiem szczerze, śmieszą mnie czasami te wróżby, gwiazdy, horoskopy. A jednak garstka ludzi wierzy w ich ,,tajemną moc''.

      Usuń
    12. Pytanie czy wierzą naprawdę, czy tylko dla rozrywki :) Chociaż podejrzewam, że są tacy i tacy :)

      Usuń
    13. O tym można by napisać oddzielny post. Tak właśnie myślę ;)

      Usuń
    14. Czasami zdarzają się takie wątki :)

      Usuń
  10. Dwadzieścia lat... kiedy to było ;D Wszystkiego najlepszego :)
    Też miałam być chłopcem :) Marcinem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widac nie tylko ja sprawiłam rodzicom takiego psikusa :)
      Dziękuję bardzo!

      Usuń
    2. Ale w sumie... nie wiedzieli, co ma być. Tak zakładali po wioskowych zabobonach. USG wtedy nie było ;D

      Usuń
    3. Moja mama mówiła mi, że na USG mogli sobie pozwolić tylko bogaci ludzie. :)

      Usuń
    4. A w latach 89-90 było to w ogóle niedostępne ;]

      Usuń
    5. Teraz taki zasób możliwości. U Ciebie to dosyć świeży temat patrząc na to, że niedługo malec przyjdzie na świat :)

      Usuń
    6. W sumie wiem o tym od dawna. Matka Rodzicielka tyle o tym mówiła, że wryło się w pamięć :)

      Usuń
    7. Przynajmniej wiesz, czego się możesz spodziewać :)

      Usuń
  11. W takim razoe spóźnione ale szczerze życzenia urodzinowe :)

    20 lat to dopiero wejście w prawdziwe życie, powodzenia w nim.

    Ja ponoć byłam paskudnie wrednym dzieckiem. Przynajmniej tak wynika z opowieści mojego taty i jeśli to prawda mam nadzieję że moja córka pójdzie w drugą stronę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spóźnione, ale szczere. Dziękuję bardzo :)
      Każdu był innym dzieckiem, ale jeśli oceniasz swoje dzieciństwo pozytywnie, to znaczy, że było dobre :)

      Usuń
  12. Miło Cię poznać Misiu, widzę, że mamy trochę wspólnego :)
    Wszystkiego najlepszego w takim razie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję! Trochę wspólnego?

      Usuń
  13. Fajne sie dowiedzieć czegoś wiecej o swym imieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Każde imię coś w sobie skrywa. A ileż prawdy można odnieść do swojego życia! :)

      Usuń
  14. Wszystkiego najlepszego! :*
    I ja niedługo skończę swoje dwadzieścia i mi ciężko jest się pogodzić, że odchodzi "naście". Nie wiem dlaczego tak jest, ale ta 2 z przodu dla mnie jest oznaką dorosłości i wkraczaniem w samodzielne życie, a to może być ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      Też tak myślałam na dwa tygodnie przed swoimi urodzinami. Jak to będzie mieć dwadzieścia lat. A jednak jakoś wszystko da się przeżyć. Łącznie z faktem, że czujesz, jakbyś zaczynała nowy rozdział w życiu :D

      Usuń
  15. Dwadzieścia lat to nie dużo, ja skończę w listopadzie dwadzieścia dwa. :) Podobnie jak Ty, miałam być chłopcem - Adasiem. :D
    A co do skrytych Michalin, to znam jedną, ale ten opis przeczy jej całkowicie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwadzieścia lat. Ponoć od dwudziestki czas już tak szybko mknie, że an spojrzę, a niedługo sama będę miała dwadzieścia dwa :)
      Wierzę w jakąś magiczną moc imion ;)

      Usuń
    2. Wiesz? Mi tak jakoś czas po osiemnastce szybko minął. Niedawno jeszcze szykowałam się na imprezę, czekałam na gości, miałam egzaminy w Liceum a tu już dwadzieścia dwa. ;P Nie wiem gdzie mi to umknęło.
      Hm... Co do niektórych osób i imion to wszystko się zgadza. :P

      Usuń
    3. Takie chwile się po prostu pamięta. Osobiście - pamiętam nawet swój pierwszy dzień w liceum, bal maturalny, a przecież to było tak dawno. Swoją drogą właśnie boję się, że te chwile tak szybko umykają.

      Usuń
    4. Ja kompletnie nie pamiętam swojego pierwszego dnia ani zawodówki ani potem liceum. ;O

      Usuń
    5. Wydaje mi się, że to są takie aspekty, które chociaż cześciowo się pamięta, tym bardziej jeśli zdarzyło się coś, co na długo zostaje w głowie.

      Usuń
    6. Pamiętam pierwsze spotkanie przed rozpoczęciem roku szkolnego, od razu zapragnęłam wrócić do gimnazjum. ;)

      Usuń
    7. Oj, gimnazjum, co to były za czasy :)

      Usuń
  16. niedługo też kończę dwadzieścia lat i czuję się z tym jakoś... nieswojo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tak czułam. Ale samo wkroczenie w ten wiek uznaję za coś przyjemnego. Zresztą każde urodziny są przyjemnie, o ile ktoś/coś ich nie zepsuje :)

      Usuń
    2. no właśnie... o ile. Mam nadzieję, że nigdy czegoś takiego nie doświadczysz ^^

      Usuń
    3. Teraz tego nie doświadczyłam. Wręcz przeciwnie, było wiele miłych niespodzianek :) ale sztucznie przedłużam sobie urodziny.

      Usuń
    4. Odpakowuję prezenty na tydzień po urodzinach, żeby uśmiechać się na wspomnienie kolejnego roku w moim życiu. Najfajniej, kiedy prezenty są zapakowane i nie wiesz, co w nich jest i korci Cię, żeby otworzyć, ale zostawiasz je :)

      Usuń
    5. W sumie dobry sposób. Może i ja pójdę Twym śladem xd

      Usuń
    6. Oczywiście muszę ostrzec, że nierozpakowane prezenty kuszą bardzo. Ciekawość zżera, by zajrzeć, co tam jest :)

      Usuń
  17. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję. Dwadzieścia lat minęło... jak jeden dzień.

      Usuń
    2. Coś na ten temat wiem..

      Usuń
    3. A teraz lata będą uciekać coraz szybciej.

      Usuń
  18. W takim razie wszystkiego co najlepsze i spełnienia każdego marzenia!;>
    Klasowy kujon-znam sytuację z autopsji.Nieciekawa sytuacja.Męczy i nie daje spokoju.Jednak jest jeden plus:zadowoleni rodzice;>
    Sama mam dwudziestkę i jakoś tak staro się niekiedy czuję(szczególnie wtedy,gdy dzieci sąsiadów mówią mi:dzień dobry).
    Nie wiem czy mogłabym powiedzieć,że ułożyłam sobie życie.Jestem w trakcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję.
      Wiesz, mnie nigdy nie przeszkadzało bycie kujonem. Cieszyłam się, że rodzice są zadowoleni. Nawet teraz na studiach jestem kujonem :) oczywiście jest ogromny popyt na moje notatki ;p
      Sama uraczyłam niekiedy, jak dzieci sąsiadów mówią mi ,,dzień dobry'' :)

      Usuń
    2. Z pewnością mówią tak osoby,które studiują na kierunkach,które zalicza się w pierwszych terminach z kilkudniową nauką.Owszem,jest lżej niż chociażby w liceum,bo nie trzeba się codziennie zrywać na ósmą rano,ale nauki jest nieporównywalnie więcej. A tak nawiasem mówiąc(pytając) co studiujesz?(o ile nie jest to tajemnicą:>)
      Dlaczego chyba? Wątpisz czy jest to prawdziwe uczucie?

      Usuń
    3. Tak, zaliczanie wszystkiego w przedterminach należy do mojej działalności :) ja stidiuję Dziennikarstwo i komunikację społeczną :)

      Usuń
  19. Rizumiem, że maska, którą nosisz ma Cię chronić przed całym złem świata, ale uwierz, że z tego nic dobrego nie wyniknie. Mam chociaz nadzieję, że przed bliskimi Twojemu sercu ludźmi w pełni ją zdejmujesz <3
    Trzymaj się :) Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zdarza mi się ją zdjąć :)

      Usuń
  20. Super napisane i aż kurczę zaczęło mi się podobać Twoje imię!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy