Dylematy. Ratunku!

Dla maturzystów rozpoczął się właśnie okres najdłuższych wakacji. O ile nie spędzają ich na przygotowaniach do poprawek z matury, a przyznać trzeba, że w tym roku egzaminy z pewnością dały w kość niejednemu maturzyście. Sama należę do grona osób, które musiały zmierzyć się z ,,Potopem’’, bądź ,,Weselem’’ (,,Potop’’, serio?), powikłaną zagadką o turyście (nie wiem, jak u was, ale mój oglądał zamek z parkingu) oraz w kolejnych dniach z egzaminami z przedmiotów dodatkowych, które do łatwych nie należały.

Mimo, że matury mamy już za sobą, nie jest nam dane odetchnąć z ulgą. W napięciu oczekujemy na wyniki, od których przecież zależy, czy dostaniemy się na wymarzone studia. Zakładki przeglądarki internetowej zapełniają się od portali uczelni, uniwersytetów, interesujących nas kierunków i harmonogramów rekrutacji. Mętlik w głowie. Jak ugryźć temat? Co z czym jeść? Rozważamy wszystkie za i przeciw, drogą eliminacji staramy się wybrać najlepszą z możliwych uczelni. Wielkie miasto? A może pobliski uniwersytet w niedużej aglomeracji? Iść tam, gdzie planuje większość, czy samotnie wyruszyć w świat? A może tak zrobić sobie rok przerwy i zarobić trochę pieniędzy? Z pewnością takie dylematy spędzają nam teraz sen z powiek. Są to jednak kwestie, do których musimy podejść indywidualnie. W końcu to walka o naszą własną, nie tak daleką przyszłość. Nikt nie podejmie decyzji za nas, nie obarczymy odpowiedzialnością mamę, czy przyjaciela, by potem zrzucić na niego winę za własne nieusatysfakcjonowanie. Mimo, że wielu rodziców chciałoby widzieć w swojej pociesze przyszłego doktora, czy prawnika, to jednak dogodzić musimy wyłącznie sobie samym, ponieważ to będą nasze wspaniałe (?) studenckie lata.

Oczywiście kwestią niebagatelną są wszelkie koszty, jakie ponosi przyszły student decydujący się na zamieszkanie poza domem, czy chociażby uiszczenie opłaty wpisowej na interesujący go kierunek. Ale to nie wszystko, student to istota ludzka (cóż za odkrycie, dajcie mi Nobla), więc musi się czymś żywić. Już kochane mamusie z pewnością postarają się o to, by ich wyruszające w wielki świat dorosłe dzieci nie cierpiały głodu. Choć przecież teraz na topie jest jedzenie na mieście, o ile wypady na miasto nie kończą się kilkukrotną wizytą w McDonald’się a wieczory nie stają się ostro zakrapianymi spotkaniami z przyjaciółmi.

Studia to ponoć najlepszy okres w życiu młodej osoby. Dla wielu jest to rozpoczęcie nowego rozdziału, dla innych zaś kolejny etap edukacji, która ma zapewnić dobrą pracę i zarobki. A dla mnie? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie w tej chwili. Czuję, że będzie to wielka przygoda, odkrywanie prawdziwego życia, samodzielność, wkraczanie w dorosłość, ale także czas poważnych decyzji, dylematów, a może nawet upadków, ale jak stwierdził kiedyś Konfucjusz: ,,Największym powodem do chwały nie jest to, że nigdy nie upadamy, ale to, że potrafimy się po upadku podnieść’’.




100 komentarze:

  1. Studia dobrze trzeba wybrać. Papierek po studiach jest już dostępny dla wszystkich. Ważne teraz by łapać doświadczenie i studiować a jednocześnie pracować. Trzeba inwestować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś studia były czymś elitarnym. Teraz to tylko dokument, a na studia idzie prawie każdy... Chyba ten fakt boli mnie najmocniej.

      Usuń
    2. Dlatego nie trzeba wybierać dziennych (chyba,że to jakiś poważny kierunek jak np. medycyna) i brać zaoczne i starać się pracować już od początku w zawodzie, np. na wolontariatach. Jeśli skończyłaś liceum i nie masz uprawnień, wykształcenia możesz w urzędzie pracy złożyć wniosek o stypendium z tytułu podjęcia nauki to 820 zł miesięcznie przez rok. Może być pomocne, bo teraz jest ciężko a praca w sklepie czy gdzieś indziej przy studiach to kiepskie rozwiązanie choć pieniądze są.

      Usuń
    3. Myślę, że bardziej odpowiadałaby mi forma studiów dziennych. Mimo wszystko mam zamiar robić/szukać dodatkowych działalności, jak wolonatriaty. To dobra alternatywa dla osób studiujących i klucz do przyszłości.

      Usuń
    4. Wolontariaty dobra sprawa. Choć klucz do przyszłości to moim zdaniem studia zaoczne i staże. 3 lata dziennych studiów pierwszego stopnia to dużo czasu, potem okazuje się,że je marnujemy. Jednak nie będę nikogo namawiać ani przekonywać. Studiowałam dziennie i zmieniłam kierunek zaocznie, w innym mieście, rzuciłam się na głęboką wodę bo kiedyś uważałam,że nie było możliwości. A teraz daje sobie radę, pieniądze na studia też się znalazły, trzeba się jedynie starać i chcieć.

      Usuń
    5. Oczywiście, nikogo nie namawiasz, ani nie przekonujesz. Ale miło, że dzielisz się swoimi spostrzeżeniami i obserwacjami. Sama zresztą kiedyś musiałaś podejmować decyzje, które teraz nie dają mi spać. Bardzo mi miło, że mogę poradzić się ,,starszej koleżanki'' :)

      Usuń
    6. Właśnie duży problem młodych ludzi to to,że nikt nie pomaga i nie wyjaśnia jak jest. Aby wybrać dobrze trzeba się natrudzić, bo samo studiowanie to pikuś, ale by jeszcze robić to co się lubi? :P to już trudniej. W dodatku uczelnia, musi być bardzo dobra. Ja np. studiuję pedagogikę specjalną na bardzo dobrej uczelni, a jak słucham, że ktoś studiuje to samo i się wymądrza to mnie ściska. Mnie uczą biomedycznego rozwoju, psychologii... A tamte osoby matematyki, przyrody... Ręce opadają :P
      Poza tym mój pierwszy wybór o ile nie był zły bo lubiłam te przedmioty to uczelnia na miejscu (bo bałam się wyjechać, bo nie ma możliwości, bo nie ma pieniędzy) okazała się totalną klapą. Nie dawała tych wszystkich uprawnień, o których była mowa. Zrezygnowałam na drugim roku - nie żałuję. Zapisałam się do uczelni 100 km ode mnie, zaocznie i teraz mam nawet oferty pracy choć dopiero kończę PIERWSZY ROK! :P ale nie chcę się chwalić i zapeszać bo jeszcze nic z tego nie wyjdzie i o :)
      I naprawdę trzeba uwierzyć w siebie i nie mówić,że nie ma się możliwości studiowania poza swoim miastem bo potem można tego bardzo żałować. Trzeba patrzeć na rankingi. Jak już chce się studiować to wybrać najlepszą uczelnie, najlepiej zaocznie i szukać pracy - a uczelnia pomoże. Są stypendia, są drogowskazy kariery, są przeróżne rzeczy, serio. I niech nikt mi nie mówi,że nie ma możliwości - bo sama tak myślałam i straciłam 2 lata na marną uczelnie. Jedynie hobbystycznie się pouczyłam na niej.
      Ja płakałam prawie całe wakacje, te najdłuższe myśląc o studiach :P Gdyby nie narzeczony to chyba nie wiem... Z resztą problemy nie tylko ze studiami były. A też miałam farta, bo i tak bym nie wybrała dobrze gdyby mnie kuzynka nie nakierowała.
      Poza tym na studia dzienne dostają się osoby w większości, które chcą od tak iść. Ręce opadają jak się patrzy na nich. Ani be ani me i narzeka,że jakieś kolokwium czy egzamin. Takie osoby zazwyczaj prędko odpadają albo dobrze ściągają ;P
      Na zaocznych jest tyle samo materiału a ludzie muszą być zorganizowani i uczyć się też muszą we własnym zakresie bo książek jest dużo do przeczytania, materiały do opracowania i nie wiem dlaczego panuje dziwne przekonanie,że na zaocznych się mniej uczy.
      Musisz popatrzeć na plany zajęć, porozmawiać ze studentami - teraz wszędzie są grupy na facebooku. Porozmawiać z kimś kto już w rodzinie studiuje, albo ktoś kto jest na zbliżonym kierunku. To ułatwi życie, oszczędzi nerwów, serio :)

      Usuń
    7. Wsród starszych znajomych mam tylko takich, którzy poszli na studia typowo ,,for fun''. Są na jednej z bliższych uczelni - u mnie to Poznań jest właśnie najbliżej - i chwalą się, że dostali się właśnie tam. Mnie marzy się Warszawa, obcy świat, nowi ludzie, coś całkowicie niedostępnego. Niedostępnego? Źle mówię. Może po prostu się boję ruszyć 398km od siebie. Ta liczba jest ogromna.

      Przekonanie, że na studiach zaocznych uczy się mniej jest błędne, bo materiału jest tyle samo, ale trzeba go zrealizować w znacznie krótszym czasie - może stąd to jakże niepoprawne przekonanie.

      Ja chciałabym wiedzieć że to w czym będę szkolona, opłaci mi się w przyszłości. Chcę robić dużo rzeczy ponadto. Z racji na niezbyt ciekawą sytuację finansową mam zamiar także ubiegać się o wszelkiego rodzaju pomoce, które uczelnia oferuje.

      Rankingi mówią swoje. Studentów jest coraz więcej... W tym roku progi znacznie się obniżyły z tego, co już się orientowałam. Mam nadzieję, że połącze koniec z końcem i mi się uda. Czy w razie jakichkolwiek pytań mogę się do Ciebie zwrócić z pytaniem?

      Usuń
    8. Jasne :) Z Poznania mam obecnie u siebie dziewczynę, skończyła licencjat na Poznańskiej uczelni wyższej, a przyjechała i tak do Warszawy właściwie studiować prawie to samo :) Ja Warszawy jako Warszawy nie lubię ale uczelnie są dobre. Choć też zależy w jakim kierunku. Akurat APS jest najlepszy w Polsce i wymaga się tam.
      a UW jest najlepszy z psychologii, nie jakieś uczelnie typowo psychologiczne co mnie zaskakuje :)

      Jeśli będziesz chciała pieniądze się znajdą. Nie wiem czy tu wspominałam o stypendium z urzędu pracy. Jeśli dochód Twojej rodizny jest mały i nie pracujesz to możesz dostać 800 zł miesięcznie, do tego z uczelni (dla każdego z poza miasta jest niemal gwarantowane stypendium, ja mam 450 zł) to w sumie daje 1200 :) czyli najniższa krajowa, z tego da się odłożyć na studia, da się wyżyć na dojazdach. Tylko stypendium te z PUPU jest dla zaocznych. Możesz też pracę znaleźć, myślę,że u Ciebie nie będzie z tym problemu w Poznaniu bo to duże miasto. Niby mówi się,że studia dzienne to super zabawa i czas... Ale gdy się studiuje i pracuje to człowiek czuje, że coś robi, coś się dzieje i nie jest zależny od rodziców by dostać kasę na wyjście ze znajomymi. Wszystko da się pogodzić.

      Usuń
    9. Uczelnie w Warszawie przyciągają coraz więcej studentów, co zaczyna mnie lekko przerażać, zwłaszcza, że i tak stolica skupia już kilkumilionową społeczność. Ale masz rację - uniwersytety mają się czym pochwalić.

      Jestem raczej osobą oszczędną (tego nauczyła mnie mama), więc studenckie życie to chyba nie moja bajka. Oczywiście z racji na kiepską sytuację finansową będę ubiegać się o wszelkie pomoce, jakie oferuje uniwersytet. Poza tym myślę, że korzystając z pieniędzy rozsądnie będę mogła żyć dosyć godnie, jak na studenta. Wiadomo, że pojawią się dni, kiedy pieniędzy zabraknie, std też znalezienie pracy wydaje się być koniecznością.

      Usuń
  2. ja miałam rok temu maturę, szczęśliwie ją zdałam i to nawet lepiej niż się spodziewałam, poszłam na studia zaoczne i oczywiście do pracy, jednak po jakimś czasie zrezygnowałam ze studiów, poprostu czułam że myliłam się z doborem kierunku, przepracowałam cały ten rok, niedługo będę zmieniać prace, ale ważne jest to że zarobiłam sobie na przyszłe życie, ponieważ w tym roku pójdę na studia dzienne będą mi potrzebne pieniądze, mam ten komfort ze mieszkam z rodzicami więc nie muszę się martwic o pieniądze, ale powiem Ci że na Twoje pytania nie ma jednej odpowiedzi i nie ważne co wybierzesz zawsze będziesz się zastawiać czy to dobry wybór, może w czasie studiów zmienisz zdanie i stwierdzisz że to nie to że będziesz próbować gdzie indzie, ale to tylko czas pokaże, jeśli zastanawiasz się nad dziennymi czy zaocznymi to wybierz dzienne jeśli masz taki komfort :) Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego te dylematy są takie trudne do rozwiązania. Czego byśmy nie wybrali zawsze będziemy gdybać, jakby to było postawić na inną kartę. Ale trzeba przemyśleć, czy z takim podejściem zajdzie się daleko? Czy nie warto cieszyć się, tym co się ma w danej chwili?

      Usuń
  3. Mnie to wszystko przeraża... boję się o Polski i mój Potop... wybrałam bardzo trudne studia (tak mówią inni) i... i nie wiem. Nawet "najdłuższe wakacje życia" znudziły mi się po dwóch tygodniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się kiedyś nudzi. Ja po swoich dwóch tygodniach leżenia bezczynnie, tak naprawdę chciałabym w końcu zacząc coś robić.

      Usuń
    2. Otóż to. Chcę sobie znaleźć pracę, ale pewnie zostaną mi tylko zbiory...

      Usuń
    3. Zawsze możesz zanieść swoje cv w kilka miejsc, a nuż dostaniesz odpowiedź. A zbiory, to świetna sprawa, ale tylko na sezon letni.

      Usuń
    4. Nie wymyślę nic lepszego, od października studia, a moje cv.. jestem po biol-chemie więc niezbyt bogate :)

      Usuń
    5. Nie chodzi o to, jaki profil liceum skończyłaś, ale o zdobycie doświadczenia. Bio-chem to tylko nazwa. Ja jestem po językowym, a złożyłam cv do kilku restauracji. Mogę iść chociażby na zmywak lub jako kelnerka.

      Usuń
    6. Myślałam o jakiejś restauracji, ale musiałabym dojeżdżać kawałek drogi.... Jeszcze trochę i popytam, poszukam.

      Usuń
    7. Oj no tak, transport staje się utrudnieniem. Ja mam do najbliższego miasteczka jakieś 10km, więc pomykam rowerem.

      Usuń
  4. Na szczęście matury już za nami xd Tylko technik i koniec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie teraz czas na poszukiwanie pracy. W końcu z czegoś trzeba żyć :)

      Usuń
    2. No dokładnie, sama muszę zacząć poszukiwania bo nici ze studiów :)

      Usuń
    3. A planujesz studia dzienne czy zaoczne?

      Usuń
    4. Zaoczne, za daleko mam mój kierunek żeby dziennie dojeżdżać...
      No właśnie nie czytałam, ostatnio przeczytałam Niezgodną ;)

      Usuń
    5. A na jakim jesteś kierunku?

      Usuń
    6. A w Empiku sprawdzałaś? Na ich stronie można zamówić dostawę do ich salonu ;)

      Usuń
    7. Sprawdzałam, ale mimo wszystko książka to nie jest dla mnie teraz sprawa wagi najwyższej. Powinnam trochę zaoszczędzić na studia... :)

      Usuń
    8. Mam tak samo...
      Co do kierunku ro logistyka, pod koniec miesiąca egzamin zawodowy, mam nadzieję że zdam i będę miała tego technika ;)

      Usuń
    9. Jednak książki kupione w ksiągarni mają ten swój ,,książkowy'' zapach, sa nowe i niezniszczone, jak się zdarza w przypadku tych z bibliotek... dlatego z bibliotek nie korzystam.

      Logistyka? Nic mi to nie mówi. W sumie takie fachowe nazwy kierunków to dla mnie czarna magia. Muszę poczytać, na czym się koncentrują i czego dotyczą, żeby wiedzieć. Ale no, myślę, że na egzaminie sobie świetnie poradzisz. Blogerki to bardzo zaradne i zdolne dziewczyny :)

      Usuń
    10. Też nie korzystam z biblioteki, kilka/kilkanaście książek kupiłam ale jak brak funduszy to i mbooki na telefonie ;)

      Nie przejmuj się, mało kto wie co to jest. W baaardzo dużym skrócie to dostarczyć ładunek do właściwego miejsca, we właściwym czasie, stanie, do właściwego odbiory itd. W zasadzie to wszystko, że możemy kupić nasze kochane książki w księgarni to też po części dzięki logistyce xd

      Mam nadzieję, w zeszłym roku nie zdała połowa, zdawalność poniżej 50%... ;)

      Usuń
    11. A myślałam, że zostanę zbesztana za niekorzystanie z bibliotek, jak to robi większość moich znajomych. Po prostu zniszczone i często też popisane książki nie leżą w mojej naturze.

      Brzmi dość ,,logicznie'' :) Ale wiesz, już sam fakt, że jako blogerka godzisz życie szkolne, naukę, ze światem internetowym to znaczy że masz głowe na swoim miejscu. Więc na pewno Ci się uda. Ja ze swojego miejsca życzę Ci szczerze powodzenia :)

      Usuń
    12. Niestety mało bloguję tu, wiecej czasu spędzam na Tumblrze. A poza tym coś trzeba robić w wolnym czasie, albo gdy nie chciało się uczyć xd
      Dziękuję w każdym razie! ;)

      Haha, moi znajomi też korzystają z bibliotek ale ja wolę nową książkę, szybciej ją kupię niż trafi do biblioteki a do tego będę musiała długo czekać aż ktoś ją odda, brr, nie jestem cierpliwa pod tym względem xd

      Usuń
    13. No dokładnie, z tymi bibliotekami bywa bardzo różnie. Tumblr? Też na nim spędzam czas, ale rzadziej niż tutaj, bo lubię pisać.

      Nie dziękuj, ponoć to przynosi ogromnego pecha :)

      Usuń
    14. Ze mnie żaden humanista, wolę pisać ale raczej kiepsko mi to wychodzi i jest to krótkie, zwięzłe i na temat, chociaż to różnie bywa. Od polskiego miałam przyjaciółkę, ja byłam od matmy xd

      Eeee tam, większego mieć nie można więc zaryzykuję xd

      Usuń
    15. Nie obiecuję z recenzją ale się postaram ;) W każdym razie trochę poczekasz, staram sie nie przeczytać wszystkich książek w tydzień, bo nie będę miała co robić potem xd

      Usuń
    16. A to tu się różnimy. Ja potrafię wysmyczyć felieton na jakiś temat w krótkim czasie. Dlatego idę na dziennikarstwo. Korekta: ,,staram się'' dostać na dziennikarstwo.

      Należe do cierpliwych ludzi więc poczekam na recenzje :)

      Usuń
    17. Na ogół też jestem bardzo cierpliwa, aktualnie zaczynam czytać 170 stronę na 687, powoli do przodu xd

      Ja raczej należę do scisłowców, polski i pisanie wypracowań to dla mnie czarna magia... ;) xd

      Powodzenia ze studiami!!!

      Usuń
    18. Aktualnie którą z trzech pozycji czytasz?
      Bardzo dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
    19. Inferno ;)
      Na razie jest ciekawa, nawiązuje do Piekła Dantego, co mnie wciąga, miałam fragment w prezentacji maturalnej xd

      Usuń
    20. Ojj, Dante Aligheri, powtórki do matury, wspomnienia wracają :)

      Usuń
    21. Nie powtarzałam tego do matury, właściwie jedynie co do niej zrobilam to przeczytałam streszczenia ;)
      Prezentację z polskiego miałam o wizerunkach diabła, więc Dante się wprosił na "imprezę" xd

      Usuń
    22. O szlachetny Mefisto :) ja wybrałam pożegnania i rozstania :D

      Usuń
    23. U mnie nawet chyba nie było nic w tym stylu... Pozostaję wierna diabełkom xd

      Usuń
    24. Mój temat raczej wiązał się z umiłowaniem do motywu nieszczęśliwej miłości. Z łatwością przychodzi mi pisanie o cierpieniu, bólu i rozstaniach... Mam w tym pewne... hmm.. doświadczenie.

      Usuń
    25. Mam nadzieję, że już nie będziesz miała tego typu doświadczeń ;)

      Usuń
    26. I oby takich doświadczeń było jak najmniej a najlepiej w ogóle ;)

      Usuń
    27. Bardzo dziękuję :)

      Usuń
  5. Tylko na jedno pytanie spośród wszystkich Twoich wątpliwości mogę Ci odpowiedzieć: studenckie lata to z pewnością w większości przypadków najlepsze lata w życiu :) Sama się przekonasz :)
    Ja kierowałam się głównie tym, że nie stać mnie było na wyjazd do innego miasta. Czy żałuję? Staram się o tym nie myśleć, bo sytuacja wtedy była inna, a moje myślenie i tak już nic nie zmieni. Dodam jeszcze, że nie warto kierować się ludźmi - nawet jeśli z kimś znajomym zaczniesz studiować wcale nie oznacza, że wasze drogi się nie rozejdą. Spytaj siebie samą czego chciałabyś się uczyć? O co chciałabyś rozszerzyć swoją wiedzę? Co Cię interesuje? W dobie, kiedy studenci i tak nie znajdują pracy w zawodzie warto traktować studia jako przede wszystkim własny rozwój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już plan na siebie. Chciałabym studiować dziennikarstwo. Ale obawiam się, że poza moją ogromną pasją do pisania, nic z tego nie będę miała. Teraz liczą się umysły ścisłe i techniczne. Moje dziennikarstwo diabli wzięli. Aczkolwiek wiem, że jest to coś, co z pewnością chciałabym robić. Moja sytuacja także nie pozwala mi na studiowanie z dala od domu.

      Usuń
    2. Nikt nie jest z góry skazany na porażkę :) Jeśli połączysz pasję, naukę i czas to jeszcze dodasz szczyptę wytrwałości, ambicji, dużo wiary w siebie i masz przepis na sukces :)

      Usuń
    3. Właśnie. Potrzeba duuuużo chęci. Ale to coś co akurat mam w nadmiarze, więc będę liczyć na swoją motywację i wewnętrzną siłę. Bardzo dziękuję :)

      Usuń
    4. Trzymam kciuki więc za karierę :)
      Jaką uczelnię wybrałaś? :)

      Usuń
    5. Chciałabym coś elitarnego. Myślałam o Warszawie ale to prawie 400km ode mnie...

      Usuń
    6. Porozmawiaj z rodzicami czy będą w stanie to sfinansować ;)
      Jeśli tak to jak najbardziej powinnaś spróbować - zawsze przecież możesz się po semestrze przenieść na inną uczelnię. To się często zdarza.

      Usuń
    7. Po semestrze, jeśli stwierdzę, że jest zbyt ciężko mogę się przenieść. Ale równie dobrze mogę skorzystać też z programu MOST dla studentów, ktory umożliwia np. studiowanie przez semestr na innej uczelni. No jest multum możliwości, jak już się studiuje. Najgorzej chyba wybrac to, co chce się robić.

      Usuń
    8. nawet nie wiedziałam o takim systemie, ale widzę, że Ty jesteś świetnie zorientowana :) W związku z tym nie obawiam się o Twoje studia :)
      Czemu najgorzej? Po prostu głowa do góry!

      Usuń
    9. Staram się być na bieżąco z takimi informacjami, bo to się przyda na studiach...
      Wiem już, na co chcę iść, ale jest tyle ciekawych specjalizacji do wyboru, a wiadomo, że można wybrać tylko jedną.

      Usuń
    10. Zwłaszcza przy rekrutacji :)
      Ale mówisz teraz o specjalizacjach czy kierunkach? :P Bo to wcale nie jest powiedziane że możesz wybrać tylko jedną :) Możesz się uczyć przecież nawet całe życie :)

      Usuń
    11. Kierunek wybrałam, ale jest na nim kilka interesujących mnie specjalizacji. Wydaje mi się, że mam możliwość jednorazowej decyzji... Tak przynajmniej mówi formularz zakładający wybór tylko jednej specjalizacji...

      Usuń
    12. No to chyba raczej tak ;)

      Usuń
    13. Próbowałam drogą eliminacji, ale te specjalizacje są zbyt ciekawe, żeby wybrać tylko jedną.

      Usuń
  6. Niby najdłuższe wakacje, niby powinnam się cieszyć... a tutaj troszkę wieje nudą. Na dzień dzisiejszy odpoczywania po maturze mam dość, trzeba czymś się zająć przez kolejne 4 miesiące.
    Pozostał tylko nieustanny stres o maturę, wyniki i studia. To chyba się nie zmieni do połowy lipca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pierwszej matury (5.05) minął miesiąc, a ja mam wrażenie jakby to już były lata. Bardzo się nudzę a teoretycznie wakacje jeszcze się nie zaczęły. Uczniowie do końca czerwca chodzą do szkoły. Nie cieszy mnie alternatywa czterech miesięcy obijania się.

      Usuń
    2. Cieszyła mnie myśl o tych wakacjach, o odpoczynku w bieganinie przedmaturalnej. Teraz potrzebuję czegoś. Czegokolwiek.

      Usuń
    3. Nawet jeśli to coś, czego teraz chcemy to praca przy zbiorach w sadzie. Monotonia mnie zabija.

      Usuń
  7. Będzie dobrze! Nie ma co się przejmować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się nauczyć z tym żyć.

      Usuń
  8. Ja po maturze wyruszyłam do Londynu i na studia zdecydowałam się dopiero po 4 latach i teraz studiuję w UK :) W sumie nie wiem jak to bedzie dalej, ale jak na razie idzie mi całkiem nieźle. Do tego pracuję więc moje CV wygląda już całkiem nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę, że tak Ci się wszystko poukładało. Ja staram się jakoś poukładać sobie życie.

      Usuń
    2. Kochana! Nie od razu :) Pisałam na swoim blogu ostatnio jakie były moje początki w UK - straszne! na prawdę. Dopiero ostatnio POWOLI idzie do przodu, ale wciąż mam mnóstwo wątpliwości :(

      Usuń
    3. Wiem, że nie wszystko układa się od razu po naszej myśli. Ale wierzę, że mimo tych wątpliwości dasz sobie radę i wkrótce będziesz w pełni zadowolona ze swojego życia. Potrzeba czasu. I dla mnie też on jest teraz ważny.

      Usuń
  9. oo coś dla mnie :) świetny blog, ja w tym roku też pisałam maturę najbardziej to obawiam się matmy niczego innego a przede mną jeszcze egzamin zawodowy z informatyki ehh ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tekst trafił w czyiś gust. Jeśli chodzi o matmę, nie tylko Ty masz ten problem :) powodzenia na egzaminie :)

      Usuń
  10. ta niepewność potrafi dobijać. i jeszcze monotania.

    najgorsze jest to, że przy wyborze studiów jesteśmy skazania praktycznie na siebie. ze starszych roczników każdy mówi co innego. uczelnie też mają bardzo różne, często skrajne, opinie.

    kiedyś usłyszałam takie słowa - 'matura nie jest straszna, straszne jest czekanie na wyniki'

    to jest chyba sedno sprawy.

    ja póki co wierzę, że będzie dobrze, musi być! mam nadzieję, że nam się uda : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monotonne są wakacje maturzystów. No te ,,najdłuższe'' wakacje. Dobrze, że chociaż rówieśnicy między sobą mogą dzielić się jakimiś spostrzeżeniami na temat studiów, bo na starszych czasami nie ma co liczyć. A do wyników jeszcze troszkę zostało - ale stres mnie pożera.

      Usuń
  11. Masz racje, pomimo tego że matury się skończyly, to dalej odczuwa sie napięcie i stres co do wyników. Świetnie napisane, sama prawda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To napięcie zaczyna mnie dobijać. A wyniki matur śnią mi się po nocach, niestety... ale już pod koniec czerwca będzie lepiej. O ile nie okaże się, że trzeba poprawiać wyniki.

      Usuń
  12. Szkołę skończyłam dwa lata temu. Miałam w planach wybranie się na studia, jednak z przyczyn zdrowotnych wybór padł na założenie rodziny. Dziś mam 17 miesięczną wspaniałą córeczkę i dobrze działającą firmę (jestem wizażystką), dzięki którym robię to, co lubię. Czasem los pisze najlepsze scenariusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie pisze nam wspaniałe scenariusze. Ale kiedy ludzie chcą wprowadzać jakieś korekty, zmiany, potrafią wszystko zniszczyć za jednym zamachem. Dlatego najlepiej siedzieć cicho i czekać...

      Usuń
  13. Ja osobiście jestem z tych, co postanowili zrobić sobie gap year, bo te wszystkie “przyszłościowe“ gadki o studiach, pracy sprawiły, że ja kompletnie nie wiem, co chcę w życiu robić. Mam troszkę inne plany związane z wyjazdem za granicę. Może za rok wrócę, by napisać jeszcze raz jakieś rozszerzenie, może moje wyniki akurat będą w sam raz... co ma być to będzie, nie warto martwić się na zapas - w końcu mamy wakacje, czyli powinien być to czas wolny od stresów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zastanawiałam się nad tym ,,gap year'', ale doszłam do wniosku, że soro teraz mając dopiero dwa tygodnie wolnego, czuję, że schodze na manowce, nie wiem, co stałoby się z moimi ambicjami po roku przerwy od edukacji. Wiadomo, że na zapas nie ma się co martwić, ale na zapas można być zapobiegliwym, zabezpieczonym. A jeśli chodzi o moją przyszłość - wciaż szukam.

      Usuń
    2. Ja stwierdziłam, że mam dosyć tego przyszłościowego myślenia... A zawsze żyłam nawet latami do przodu, gubiąc jakieś cząstki wartościowych spraw teraźniejszych. Teraz chcę coś zrobić dla siebie - studia nie zając, wg mnie, napewno pójdę za rok na jakieś ;)
      A Tobie życzę powodzenia w poszukiwaniach.

      Usuń
    3. Oczywiście, że myślenie o przyszłości zabija teraźniejszość i przez to człowiek traci cenne chwile ze swojego ówczesnego życia. Bo taką mamy naturę. Martwimy się na zapas. Myślimy na zapas. Bo chcemy czuć się bezpiecznie.

      Usuń
  14. Ja na szczęście mam jeszcze troszkę czasu do rozpoczęcia życia studenckiego, ale muszę przyznać, że się tego boję i to nawet bardzo. Tyle trudnych wyborów, zakłopotanie odnośnie podjęcia decyzji, stres. Jak na razie nawet nie chce dobie tego wyobrażać, choć przecież tyle osób mówi, że to najlepszy okres ich życia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no to życzę Ci, żebyś nie zmarnowała tego czasu, ale bacznie obserwowała starszych kolegów, żeby na przyszłość nie mieć takich dylematów, jak ja teraz :)

      Usuń
  15. Kiedyś pisałem tekst na temat tego co się dzieje, gdy zdamy maturę. Polecam ; )
    http://mrkpassion.pl/inne/co-jesli-zdam-mature/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam i jestem zaskoczona tak dobrym podejściem do sprawy. Mimo, że tekst jest dosadny to jednak treściwy i bardzo prawdziwy :)

      Usuń
  16. Studia... to był cudowny okres. Szkoda tylko, że musiałam je przerwać. W tak chorej sytuacji jestem, że najpierw na naukę muszę sobie zarobić ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie usłyszeć coś takiego od starszej osoby. Nie dużo starszej, ale takiej, która miała już styczność z tym tematem. Ale masz rację, studia kosztują. Zresztą, co ja mówię: ŻYCIE kosztuje.

      Usuń
    2. W sumie... przy obecnej pensji nadal czuję się jak studentka ;D

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że za dużo nie można na to poradzić. Niestety realia naszego kraju tak właśnie wyglądają. Student bez pomocy finansowej nie jestw stanie sam się utrzymać, a przyszłościowy pracownik zarabia najniższą możliwą średnią krajową. Do czego ten świat, korekta, do czego ta Polska zmierza?

      Usuń
    4. Żeby to jeszcze była najniższa krajowa... u mnie taki myk zrobili, że umowa jest na pół etatu (gdzie realnie pracuje się cały, półtora etatu), ale wtedy już nie dotyczy minimum.

      Usuń
    5. To po prostu Polska. Tu tak jest. Nic dziwnego, że tylu młodych ucieka.

      Usuń
  17. Ja zaczęłam studiować w zeszłym roku, ale musiałam przerwać naukę, gdyż pół semestru spędziłam chora w szpitalu. Następnie nie mogłam ani pracować, ani za nic konkretnego się wziąć, więc kilka miesięcy czułam się jak więzień we własnym domu... Staram się to odbierać też inaczej - że w pewnym sensie dostałam szansę na zmianę kierunku, bo ten pierwszy wybrany nie był jednak tym wymarzonym. Nie wiem czy ten, na który teraz mam zamiar się wybrać będzie odpowiedni, ale nie mam wyboru - nie wyjadę z mojego miasta. Po przeanalizowaniu wielu kwestii, łącznie z praktykami, szansami na rynku pracy, przebiegu studiów, ilości studentów i absolwentów został mi jeden kierunek... A niby oferują tak wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz czuję się jak więzień we własnym domu. Mam wrażenie, że przez te trzy tygodnie bezczynności, kiedy spędzam czas czytając blogi, stałam się niczym pasożyt. Ale jak to mówią, nic nie dzieje się bez przyczyny. Może pobyt w szpitalu, to, co Cię spotkało, miało jakiś cel, był to z pewnością dla Ciebie czas na przemyślenia. Z ciekawości spytam, na jakim kierunku byłaś?

      Usuń
  18. Jedyne czym mogę się pocieszyć czytając tego posta to fakt, że mam jeszcze trochę czasu do matury. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś nie zmarnowała tego czasu :)

      Usuń

Obserwatorzy